Główny rywal Tesli wchodzi na rynek
Czy to oznacza, że nadeszła era energii wodorowej?
Inwestuj w akcje przyszłości
Dopiero teraz otrzymaj bonus do 150%
Przez ciernie do gwiazd lub długa podróż do wyzdrowienia
18.05.2020
Przez ciernie do gwiazd lub długa podróż do wyzdrowienia

Nie jest tajemnicą dla nikogo, że weszliśmy do nowego globalnego kryzysu gospodarczego. To prawda, że ​​obecny kryzys nie jest podobny do wszystkich poprzednich. Najbliższy miał miejsce w latach 2008-2009, ale obecny kryzys już przekroczył go pod względem strat finansowych i prawdopodobnych szkód. Jest bardziej podobny do Wielkiego Kryzysu z XX wieku.

Powody kryzysu w 2020 r. również są zupełnie inne. Związane są one przede wszystkim z przymusowym zatrzymaniem pracy różnych sektorów gospodarki z powodu rozprzestrzeniania się Covid-19, a nie problemami w sektorach kredytów hipotecznych i bankowości. Ponieważ przyczyny kryzysu są różne, środki pomocy dla gospodarki też będą się różnić. Trudność polega na tym, że nikt nie wie, jak wyprowadzić światową gospodarkę z tego kryzysu.

Miesiąc temu ekonomiści przewidywali ożywienie światowej gospodarki w kształcie litery V, to znaczy, że za gwałtownym spadkiem miał rozpocząć się szybki wzrost. Według szacunków globalna gospodarka miała powrócić do poziomów sprzed kryzysu do końca 2020 roku. Jednak wraz z rozprzestrzenianiem się pandemii na świecie, rosnącym bezrobociem i spadającym popytem konsumpcyjnym prognozy zaczęły się pogarszać. Tak więc nikt już nie czeka na ożywienie w kształcie litery V. Trudno jest obecnie przewidzieć, w którym scenariuszu nastąpi wznowienie gospodarki, ale z większą pewnością można założyć, że poziom sprzed kryzysu zostanie osiągnięty za kilka lat.

Horrory od MFW

Jak już powiedzieliśmy, obecny kryzys różni się znacznie od poprzednich i nikt nie wie, kiedy się skończy. Możliwe, że dla światowej gospodarki ten rok będzie najtrudniejszy za ostatnie 100 lat. Kryzys wywołany pandemią może zatem prowadzić do skumulowanych strat światowego PKB w wysokości do 9 bln USD.

Według jednego ze scenariuszy MFW, jeśli pandemia nie zacznie spadać w drugiej połowie roku, wskaźniki gospodarcze mogą spaść o 6%. Jeśli pandemia utrzyma się w 2021 r., do obecnego spadku światowego PKB zostaną dodane kolejne 2,2%.

Podstawowy scenariusz MFW na 2021 r. zawiera prognozę szybkiego ożywienia gospodarczego i wzrostu gospodarczego na świecie o 5,8% po zakończeniu pandemii. Będzie to rekordowy wskaźnik globalnego wzrostu gospodarczego od 1980 roku. Jednak to jest tylko prognoza, która zależy od tego, czy nastąpi druga fala pandemii i jak szybko zostanie wynaleziona szczepionka.

Niezwyciężone Chiny

Według najbardziej optymistycznych prognoz ekspertów tylko ChRL będzie w stanie powrócić do wskaźników sprzed kryzysu do końca 2021 r. Światowy PKB zbliży się do poziomu z czwartego kwartału 2019 r. dopiero w połowie 2021 r., PKB USA w pierwszym kwartale, a UE w trzecim kwartale 2023 r.

Jednak ​​ ożywienie gospodarcze w Chinach, na które liczyło wielu analityków, odbywa się wolniej, niż oczekiwano. Tak więc wskaźnik cen producentów w kwietniu spadł o ponad 3%, presja deflacyjna na ceny hurtowe jest nadal silna, a sprzedaż samochodów w kwietniu wzrosła tylko o 4,4% w porównaniu z tym samym okresem w 2019 r. Jednocześnie do końca 2020 r. ten sektor gospodarki wykaże spadek o 15%.

Pomimo faktu, że prawie 80% kawiarni i restauracji w Chinach wznawia pracę, mogą one przyjmować nie więcej niż 50–60% odwiedzających z powodu dystansu społecznego. Przewiduje się, że około 20% restauracji w kraju nie przetrwa tych skutków.

Gospodarce Chin może również przeszkadzać Biały Dom, jeśli dojdzie do konfliktu handlowego między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. W styczniu 2020 r. oba kraje zawarły umowę handlową, ale ich relacje pogorszyły się, gdy w kwietniu prezydent USA zaczął oskarżać Pekin o ukrywanie informacji o koronawirusie i mówić, że to Chiny spowodowały epidemię.

Z drugiej strony Chiny zaczynają zachowywać się bardziej agresywnie. W odpowiedzi na zarzuty ze strony Stanów Zjednoczonych Pekin zaczął krytykować działania władz europejskich, przypominać „pomoc” ludności w walce z koronawirusem i oskarżać Stany o utworzenie koronawirusa. W zeszłym tygodniu Pekin zaczął grozić Australii bojkotem ekonomicznym za chęć Canberry do wszczęcia dochodzenia w sprawie prawdziwych przyczyn pojawienia się wirusa.

Zachowanie Pekinu przypomina jego własne zachowanie podczas kryzysu w latach 2008–2009, kiedy Chiny wierzyły, że będą w stanie wstać szybciej niż inne kraje i przewyższyć gospodarkę USA i Europy.

Donalda Trump oczywiście nie będzie zadowolony z takiego zachowania i w każdej chwili może wywołać nowy konflikt handlowy z Chinami i zrewidować warunki ostatnich umów handlowych. Nowy konflikt może spowolnić ożywienie gospodarcze w Chinach, a optymistyczne perspektywy dla Chin mogą szybko stać się pesymistyczne.

Stany cierpią, ale się nie poddają

Z Chinami wszystko jest jasne, a co z gospodarką nr 1? Stany Zjednoczone ucierpiały najbardziej na skutek pandemii COVID-19 i chociaż wiele krajów UE zaczęło już łagodzić środki ograniczające, Stany nie są nawet bliskie podjęcia tych kroków. Gospodarka kraju stoi w miejscu. Na przykład kwietniowa stopa bezrobocia w Stanach Zjednoczonych wzrosła do 14,7%. Innymi słowy, 20,5 mln osób straciło pracę w ciągu ostatniego miesiąca.

W 40% gospodarstw domowych w kraju o dochodach do 40 tys. USD rocznie ludzie stracili pracę w marcu. Przede wszystkim redukcje personelu były w firmach o niskich zarobkach: hotele, placówki gastronomiczne, biura podróży. ING przewiduje, że liczba miejsc pracy zostanie zmniejszona o kolejne 12 mln i zgodnie z oczekiwaniami Jerome Powella, szefa Fed, spadek tego wskaźnika może osiągnąć 60% do końca maja.

Najwyraźniej nie należy oczekiwać wcześniejszego powrotu do pracy tych, którzy zostali zwolnieni. Na przykład United Airlines planuje redukcję personelu biurowego o 30% w październiku. Zarząd firmy podjął decyzję, aby nie zwalniać na razie pracowników, ponieważ w tym przypadku może liczyć na pomoc od władz w wysokości 5 mld USD.

Już teraz wśród ludności staje się widoczna tendencja do bardziej oszczędnego prowadzenia gospodarstwa, a nawyczki konsumpcyjne już się zmieniają. Ankieta przeprowadzona przez Coresight Research wykazała, że ​​ponad 50% populacji USA jest gotowych ograniczyć wydatki na obchody Bożego Narodzenia, a około 70% respondentów z obawy przed chorobą nie będzie odwiedzać miejsca publiczne po zniesieniu środków ograniczających. Z tych 70% ponad połowa jest gotowa odmówić zakupów w centrach handlowych, a 1/3 tej nie będzie odwiedzać takich miejsc dłużej niż 6 miesięcy.

Utrzymuje się niepewność, która wiąże się nie tylko z epidemią, ale także z głębokością upadku gospodarki USA i stopą ożywienia gospodarczego. Według ekspertów przywrócenie sektora rozrywki, transportu lotniczego oraz sprzedaży hurtowej i detalicznej zajmie co najmniej 8–9 kwartałów. Produkcja przemysłowa, usługi finansowe i biznesowe, a także produkcja zaawansowanych technologii będą wymagały 5-8 kwartałów, aby powrócić do normy.

Według prognoz Deutsche Banku gospodarka USA odzyska do końca roku tylko 30–40%, podobnie jak zatrudnienie, a PKB spadnie o 7,1%. Analitycy bankowi oczekują, że wskaźnik powróci do poziomu sprzed kryzysu do 2022 r. lub później.

W co inwestować w trakcie odzyskiwania

Teraz, gdy przepływy pieniężne zmieniły kierunek i wcześniej bardzo dochodowe firmy zostały usunięte z gry, rynki szukają nowych kierunków inwestycji podczas ożywienia.

Co więcej, epidemia jeszcze się nie skończyła, a osłabienie środków ograniczających grozi wzrostem nowych przypadków choroby. Na przykład w Wuhan w Chinach ponownie wykryto nowe przypadki wirusa; w Niemczech odnotowano również wzrost liczby zarażonych osób po osłabieniu ograniczeń. Dane te denerwują nie tylko władze, ale także biznes. Druga fala koronawirusa może unieważnić wszelkie wysiłki na rzecz przywrócenia zarówno globalnej gospodarki, jak i poszczególnych gospodarek.

W tej sytuacji inwestorzy mogą zwrócić uwagę na firmy technologiczne i farmaceutyczne, a nie te z sektorów finansowych i cyklicznych, które zwykle wiążą się ze wzrostem i spadkiem gospodarki.

Szczególną uwagę można zwrócić na firmy opracowujące szczepionkę COVID-19. Na przykład akcje firmy biotechnologicznej Gilead Science, która od początku roku wzrosła o 16%, podczas gdy reszta rynku spadła. Firma opracowuje leki przeciwwirusowe do leczenia HIV, zapalenia wątroby typu B, C i grypy. Na początku marca emitent ogłosił dwa badania dotyczące bezpieczeństwa i skuteczności leku remdesivir dla dorosłych z COVID-19. Ten lek nie został jeszcze licencjonowany ani zatwierdzony przez WHO i został pierwotnie opracowany do walki z wirusem Ebola. Według WHO lek ten jest obiecującym kandydatem do leczenia koronawirusa.

Innymi producentami leków, którzy są również zaangażowani w opracowywanie szczepionek, są m.in.: Johnson & Johnson, Novavax, Pfizer i Sanofi.

Inną opcją inwestycyjną mogą być akcje NVIDIA. Przez dwa miesiące akcje tej spółki wzrosły o 64%. Z powodu epidemii gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie na gry komputerowe, co z kolei zwiększyło sprzedaż akceleratorów graficznych. Na przykład w Niemczech emitent sprzedał o 48% więcej kart graficznych.

W NVIDIA sytuacja idzie w górę ze względu na rosnącą popularność gier w chmurze. Tak więc firma uruchomiła tę usługę w lutym 2020 r., a w ciągu miesiąca liczba subskrybentów przekroczyła 1 milion.

Rosnące zapotrzebowanie na komponenty do centrów danych oraz absorpcja Mellanox i Cumulus – wszystko to stanie się dobrym fundamentem wzrostu w 2020 i 2021 r.

W ostatnim kwartale 2019 r. kapitalizacja spółki przekroczyła 10 mld USD. Jednocześnie dług długoterminowy emitenta wynosi nie więcej niż 2 mld USD. W pierwszym kwartale 2020 r. eksperci oczekują zysku w wysokości 1,64 USD na akcję przy przychodach prawie 3 mld USD.

Powiązane wiadomości

W co inwestować podczas drugiej fali COVID-19
22.06.2020
W co inwestować podczas drugiej fali COVID-19

Nike – bieg do zwycięstwa
22.06.2020
Nike – bieg do zwycięstwa

Nike jest największą firmą, która produkuje i dystrybuuje odzież i obuwie sportowe, a także akcesoria sportowe nie tylko w Ameryce, ale na całym świecie. Firma od dawna przeniosła produkcję poza USA – do regionu azjatyckiego. Nike ma ponad 1000 sklepów na całym świecie. W 2013 roku firma weszła w Dow Jones, a według Forbesa Nike jest najdroższą marką sportową na świecie.